INNA HIPOTEZA

Inna hipoteza wiąże tragedię dinozaurów z klimatem panującym w ich epoce. W tym czasie na ogromnych obszarach morze wkroczyło na ląd. Średnia temperatura podniosła się tak znacznie, że na Antarktydzie rosły palmyl Duże obszary mórz i ciepło oznaczały częste deszcze na lądach. Wia­domo jednak, że woda opadowa wypłukuje z gleby substancje mineralne przede wszystkim sole np. wapnia. Proces ten spowodował wzbogacenie w sole wód morskich, bujnie rozwinęły się organizmy, których pancerzyki utwo­rzyły bogate złoża kredy i skały wapienne. W tym samym czasie w morzach żyły potężne głowonogi — amonity i belemity, których skamieniałe skorupy do dziś wydobywane są w licznych kamieniołomach także i w Polsce. W końcu epoki kredowej gleby byty już tak zubożone w wapń, że roślinożerne dinozaury nie znajdowały w pokarmie wystarczającej ilości materiału budul­cowego. Pojawiła się wśród nich masowo krzywica — stąd wiele szkieletów wydobywanych przez paleontologów wykazuje dziwne wygięcia kości. W jeszcze gorszej sytuacji było młode pokolenie. Nie dość, że skorupa jaj, w których przychodziły na świat, była z każdym rokiem cieńsza i łatwiej ulegała uszkodzeniu, to, na domiar złego, brak wapnia powodował, że nie mógł się prawidłowo ukształtować szkielet zwierzęcia. To spowodowało katastrofę, tym bardziej że i drapieżniki w ciałach swych ofiar znajdowały coraz mniej budulca ulegając degeneracji.

Witaj nazywam się Tomasz Kowalski i jestem autorem tego serwisu. Od zawsze stawiam na edukację. Bloga prowadzę w formie pasji i próby podzielenia się z Wami moją wiedzą. Zapraszam do czytania!